gadżetyWiadomość głównawynalazki

Apple zaczyna sprzedawać… żarówki

Apple raczej nie kojarzy się nikomu z oświetleniem. Ale dziś się to zmieni, ponieważ w wybranych sklepach Apple pojawią się produkowane przez Philipsa żarówki Hue.

Choć po przeczytaniu powyższego akapitu można dojść do wniosku, że ktoś w zarządzie Apple mocno pomylił branże, w rzeczywistości ma to jak najbardziej sens. Rzecz w tym, że Hue nie jest zwykłą żarówką – jest to raczej elastyczny system oświetlenia domowego, kontrolowany bezprzewodowo przy pomocy darmowej aplikacji mobilnej.

Tak, jest już aplikacja do gaszenia świateł. Ale wbrew pozorom nie jest to wcale abstrakcyjny pomysł i ma szanse się przyjąć. Głównie dlatego, że Hue obsługuje bajery, których próżno szukać u konkurencji. Samo zapalanie, gaszenie czy przyciemnianie światła to żadne mecyje, ale zgodzicie się już chyba, że możliwość zmiany koloru oświetlenia dzięki przesunięciu palcem po ekranie robi wrażenie. Nie jest to co prawda niezbędne do życia, ale jest to fajny gadżet.

Router oraz urządzenie mobilne (niekoniecznie iGadżet, aplikacja na Androida również ma być dostępna) muszą być połączone z tą samą siecią WiFi, jednak same żarówki wykorzystują otwarty standard ZigBee LightLink, który zużywa mniej prądu.

Żarówki można zaprogramować na konkretną godzinę, o której mają się zapalić a jeśli użytkownik zapomni zgasić światła przed, na przykład, wyjściem do pracy, może zalogować się do swoich żarówek przy pomocy strony internetowej i kontrolować je w ten sposób.

Zestaw startowy (3 żarówki) kosztować ma 199 dolarów a dodatkowe żarówki mają być sprzedawane po 59 dolarów. To bardzo drogo jak na żarówki, ale producent zapewnia, że będą one działały przez 15 lat. Żarówki Hue pasują do standardowych oprawek.

Sprzęt Apple to nie tylko sprzęt, to raczej styl życia. Inteligentny dom (czy w tym wypadku samo jego oświetlenie) również do niego należy.

[Mashable]


podobne treści