news

Apple wyjaśnia, o co chodziło z bugiem w iMessage

Według Apple, błąd, o którym pisaliśmy wczoraj w nocy, to nie bug. To rzadki przypadek, gdy pracownik koncernu ze zbytnią gorliwością stara się pomóc klientowi.

Opisaliśmy, jak błąd w iMessage może stać się koszmarem dla użytkownika telefonu i naruszać jego prywatność. To nie pierwszy raz, gdy iMessage znalazł się w ogniu krytyki za przyklejanie się do urządzenia nawet po tym, jak już powinien być z niego usunięty.

Serwisowi The Loop udało się skontaktować z przedstawicielką Apple’a Natalie Harrisson, która przekazała stanowisko koncernu wobec zdarzenia:

To był wyjątkowo rzadki przypadek. Zdarzył się, gdy pracownik nie postępował zgodnie z obowiązującą procedurą serwisową i użył własnej karty SIM, by pomóc klientowi, któremu nie działała karta. Efektem była tymczasowa sytuacja, która w końcu została rozwiązana przez pracownika.

Według Loop, gdyby pracownik włączył i wyłączył iMessage w ustawieniach iPhone’a po włożeniu karty SIM do telefonu, nic złego by się nie wydarzyło. Apple twierdzi, że to nie błąd oprogramowania, ale wydaje się, że sytuacja, w której cudze wiadomości lądują na telefonie kogoś innego to bug, nawet jeśli zdarza się to w niecodziennych okolicznościach


podobne treści


  • Zdegustowany

    „ale wydaje się, że sytuacja, w której cudze wiadomości lądują na telefonie kogoś innego to bug, nawet jeśli zdarza się to w niecodziennych okolicznościach”

    A jakby serwisant zsynchronizował swoją pocztę z cudzym outlookiem, to to też będzie bug systemu Windows? Trochę powagi…

  • lukaszorlas

    ale cyrki z tymi iPhone’ami. najpierw budzik, potem deweloper wykrywa sposób na kontrolowanie telefonów kupców jego aplikacji, a teraz iWiadomości… produkty Apple bardzo mi się podobają ale zagrożeniem dla mojej prywatnośći i za drogie