biznesnews

Apple przyznaje, że ubiegłoroczne iPhone’y nie sprzedają się najlepiej

Pojawiające się wcześniej informacje świadczące o tym, że obecna generacja smartphone’ów Apple nie najlepiej radzi sobie na rynku znalazły oficjalne potwierdzenie. Tim Cook opublikował list skierowany do inwestorów, w którym koryguje on przewidywane dochody za pierwszy kwartał 2019 aż o 9 miliardów. W dół.

Jak podaje CEO Apple, w kwartale zakończonym wraz z końcem grudnia (amerykańska nomenklatura różni się od naszej, stąd I kwartał 2019), kierowana przez niego firma najprawdopodobniej osiągnie przychody na poziomie 84 miliardów dolarów. To bardzo dużo. Jednak jest to mniej, niż 89-93 miliardów, które jeszcze w listopadzie zakładało Apple. Prognozowane obecnie przychody byłyby też niższe, niż przychody w analogicznym kwartale roku ubiegłego, które wyniosły 88,3 miliarda dolarów.

Wraz z nowymi szacunkami dotyczącymi przychodów, Apple dostarczyło nową listę wytłumaczeń dla takiej sytuacji. Nie wspominając wcale o odstraszająco wysokiej cenie swoich tegorocznych smartphone’ów.

Według Tima Cooka niższy względem poprzedniego wynik będzie wynikał po części z powodu tego, że obecna generacja iPhone’ów pojawiła się jeszcze w czwartym kwartale poprzedniego roku fiskalnego Apple i to wówczas przypadło większe zainteresowanie modelami XS i XS Max. Tylko że to oznacza, że przed świętami urządzenia te sprzedawały się po prostu słabo i przypominanie o silnej pozycji dolara, który na wszystkich pozostałych rynkach determinuje w pewien sposób ceny, a także o tym, że fabryki nie były w stanie nadążyć za popytem na Apple Watcha, iPada Pro, słuchawki AirPods czy nowego MacBook Air, tego nie zmieni. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, ogólnej liczby sprzedanych iPhone’ów i tak już nie poznamy.

Tim Cook podkreśla też, że firma nie spodziewała się problemów w Chinach, w których zainteresowanie produktami z jabłuszkiem spadło poniżej najmniej optymistycznych założeń. Powodami takiego stanu rzeczy mają być jeden z najmniejszych wzrostów PKB w Chinach od lat oraz, co akurat nie powinno dziwić, perturbacje związane z wojną handlowa pomiędzy USA a Chinami.

CEO Apple zwraca także uwagę na to, że niższa sprzedaż może być spowodowana obniżeniem ceny programu wymiany akumulatorów, co mogło przełożyć się na to, że wielu klientów, zamiast kupić nowego iPhone’a, zdecydowało się wymienić akumulatora. To nawet logiczne w przypadku urządzenia, którego podstawowa wersja kosztuje około 5000 złotych.

Apple mogło pochwalić się jednak kilkoma pozytywnymi informacjami. Pozostałe produkty z portfolio firm, takie jak iPady, komputery Mac czy urządzenia typu „wearable” przyniosły wzrosty o prawie 19 procent w stosunku do roku ubiegłego. W przypadku usług, Apple chwali się nawet rekordowym przychodem, który wyniósł aż 10,8 miliardów dolarów.

Takie lukrowanie nie przekonało jednak inwestorów. Akcje spółki spadły wczoraj ostro o 13 dolarów, ze 157 do 142 i obecnie nadal utrzymują tendencję spadkową.

Zdjęcie: Flickr/jasonr611

podobne treści