news

Apple mógł odzyskać zgubionego iPhone’a 4

Od pojawienia się wiadomości o nowym iPhonie, wiele osób zadało pytanie: dlaczego Apple nie zdołał go odzyskać? Przecież bardzo mu zależało, by w czerwcu ogłosić nowy model z pompą i cieszyć się z opadniętych szczęk widowni. Okazuje się, że Apple po prostu zawalił sprawę. Do tego dwa razy.

Opisaliśmy wczoraj, co dokładnie działo się z egzemplarzem, który znalazł się w końcu w amerykańskiej redakcji Gizmodo. 18 marca pozostawił go w barze pijany inżynier Apple, 27-letni Gray Powell. Świętował urodziny, więc zapomniał o tym, że ma przy sobie strzeżony przez pracodawcę prototyp. Potem zabrał go do domu jeden z innych klientów. Nawet chciał go oddać właścicielowi. Następnego ranka odkrył, że telefon już nie działa, a przyjrzawszy mu się dokładniej, zobaczył, że to nie iPhone 3GS.

W redakcji Gizmodo egzemplarz znalazł się w zeszłym tygodniu. Zapłaciła ona pośrednikowi 5 tysięcy dolarów. Po tygodniu, zdecydowała się opublikować zdjęcia modelu. Apple miał więc dużo czasu – cały miesiąc – na odnalezienie zguby. Nie tylko jej nie szukał, ale też zignorował osobę, która chciała go zwrócić. Jak to się stało?

Uczciwy znalazca

Mężczyzna, który wyszedł z baru z nowym telefonem, zorientował się, że obudowa różni się od modelu 3GS, nieco inaczej wygląda też system operacyjny i aplikacje. Następnego dnia pamięć iPhone’a została jednak zdalnie wymazana przez Apple. Zapewne już tej nocy inżynier zorientował się, że zgubił telefon i to
zgłosił. Może po powrocie do domu.

Znalazca, zrobił to, co wydawało się oczywiste – zadzwonił do Apple. Dodzwonił się, dostał numer zgłoszenia i nikt mu nie uwierzył. Pracownik call center opowiada:

Gdy zadzwonił do nas, myśleliśmy, że to żart albo podróbka. Apple nie informuje nas o nowych urządzeniach, więc nie mieliśmy powodu, by wierzyć, że to prawdziwy iPhone 4. Myśleliśmy, że ten facet znalazł jakąś chińską fałszywkę. Nie wiedzieliśmy, co zrobić.

Wewnętrzna polityka informacyjna nie znalazłaby się na liście powodów, by szukać pracy w Apple. Zareagowalibyśmy, gdyby przysłał zdjęcia. Poinformowalibyśmy zwierzchników. Bez zdjęć, jego słowa wydawały się niedorzeczne.

Szeregowi pracownicy wiedzą o nowych modelach tyle, co my. Nawet ze szczegółowego opisu nie mogli poznać, że to iPhone 4. Nigdy go przecież nie widzieli.

Tym razem polityka tajności, bezpieczeństwa i poufności Apple obróciła się przeciw firmie. Jej pracownicy nie mogli zapobiec wyciekowi, ponieważ dostają zbyt mało informacji.

Zgubiony, nieznaleziony

Dlaczego Apple nie znalazł zguby? Mogli oczywiście napisać lub zadzwonić pod jej numer, co być może zrobili przed wymazaniem danych. Jedyne, co wiemy, to że skorzystali z MobileMe, usługi umożliwiającej wykasowanie pamięci użytkownikom, którzy zgubili swój sprzęt.

Telefon najprawdopodobniej  działał na systemie OS 4. Testowaliśmy już to oprogramowanie i wiemy na pewno, że funkcja MobileMe „Find My iPhone”, służąca do lokalizacji telefonu na mapie przy pomocy GPS, nie działa w OS 4. Innymi słowy, Apple sam jest sobie winny, że jeszcze nie dopracował softu.

Lekkomyślność

Największe zdziwienie budzi jednak inny element tej historii. Dlaczego pracownik Apple włóczy się po barach z nowym, strzeżonym, tajnym i niedopracowanym egzemplarzem modelu telefonu? Dlaczego nie wychwycili tego słynni mężczyźni w czarnych garniturach? Czy to możliwe, że pracownicy dostali zadanie testowania nowego modelu na co dzień, w realu? Nikt ich przy tym nie poinstruował, jak pilnować sprzętu?

Jedno jest nieomal pewne – na pewno taka historia się nie powtórzy. [John Herrman/giz]


podobne treści


  • pisul

    Premier pewnego kraju chadzal po barach z autostradami w kieszeniach.Zgubil i teraz boi sie powiedziec spoleczenstwu ze na euro 2012 beda tylko utwardzone jednokierunkowe!Nie powiem jak sie nazywa ale lubia go w Peru.

  • Anonim

    Były premier rzeczonego kraju nie chadzał po barach. On w ogóle niegdzie nie chadzał, nawet telewizja przyjeżdzała do niego. Kieszenie ma wypchane wyłącznie hakami na oponentów. Na szczęście tego posta nie przeczyta, bo Sieć kojarzy mu sie wyłącznie z „szarą siecią”. Nie powiem jak się nazywa ale nigdzie go nie lubią.