aplikacje

Aplikacja AR zamieni artykuł w gazecie na opowiadanie zrozumiałe dla dzieci

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego słodycze przy kasie supermarketu ustawiane są tak nisko? Odpowiedzią są dzieci, które mają zwrócić na nie uwagę i zmusić rodziców do zakupu. W przypadku słodyczy mechanizm ten działa wystarczająco dobrze, by stosowany był w praktycznie każdym supermarkecie. Ale czy można wykorzystać go do sprzedaży innych artykułów. Na przykład gazet?

Wydawać by się mogło, że papierowa gazeta nie jest czymś, co mogłoby zainteresować dziecko. Ot kawałek papieru zadrukowany dziwnymi i trudnymi słowami, które zrozumiałe są tylko dla dorosłych. Ale ponieważ ci coraz rzadziej kupują papierowe gazety, trzeba wymyślić coś, co spowodowałoby, że dziecko wymuszałoby ich kupno na rodzicach. Mniej więcej w tym celu japoński dziennik Tokyo Shimbun zamówił w agencji marketingowej Dentsu aplikację Augmented Reality, która tłumaczy treść gazety rodziców, na język zrozumiały przez dzieci. Oczywiście w zabawny i kolorowy sposób.

Pomysłodawcy podkreślają przede wszystkim walory edukacyjne takiej aplikacji. Po przeskanowaniu odpowiednio przygotowanej treści gazety iPhonem, na ekranie urządzeni pojawi się rysunkowa postać, która w przyjaznych dla dziecka słowach ma wyjaśnić, o co właściwie chodzi. Dodatkowo, jeśli dziecko już wciągnie się w taką zabawę, trudno będzie mu wyrwać gazetę dorosłym, więc są duże szanse na to, że skończy się na tym, że rodzice z dziećmi będą razem przeglądali jej zawartość, a każda wspólna aktywność przyczynia się do podtrzymywania więzi międzyludzkich.

„Trudne artykuły na temat problemów społecznych, ekonomii czy polityki, stają się interesującym tematem dla dzieci,” – twierdzi agencja Dentsu. „Gazeta staje się medium czytanym jednocześnie przez rodzica i dziecko. Dla dziecka staje się też narzędziem edukacyjnym.”

Pomijając zagadnienie wciągania dzieci w grę po to, by namówiły na nią dorosłych, jest to bardzo interesujący pomysł, który niesie ze sobą ogromny potencjał. W zasadzie jest to realizacja idei maksymalnego dostosowania swojego języka do docelowego odbiorcy.

Japońska gazeta będzie musiała co prawda przygotowywać odpowiednio dużo artykułów „dla dzieci” ale samo przedstawianie treści w inny sposób w zależności od tego kto czyta dany tekst, ma bardzo interesujący i w rzeczywistości niezbadany jeszcze potencjał. Tylko czy dzieci złapią haczyk?


podobne treści