news

Amerykańskie systemy atomowe są atakowane codziennie

Możliwe, że nigdy nie słyszeliście o National Nuclear Security Administration ale to nie znaczy, że nie słyszeli o niej hackerzy. Agencja, która zajmuje się zabezpieczeniem amerykańskich głowic jądrowych, ujawniła niedawno, że jej systemy atakowane są czasem 10 milionów razy dziennie.

Dyrektor agencji, Thomas D’Agostino, twierdzi, że jej systemy bezpieczeństwa atakowane są nieustannie przez hackerów: „Ataki wychodzą z innych krajów [rządy], ale także ze strony zaawansowanych prywatnych organizacji. Laboratoria jądrowe i Departament Energetyki znajdują się pod bezustannym oblężeniem” – powiedział w wywiadzie dla US News.

Na szczęście zabezpieczenia agencji są bardzo trudne do pokonania: „Odsetek istotnych ataków, które można by uznać za częściowy sukces wynosi mniej niż 1/100 procenta.”

To jednak oznaczałoby, że aż 1000 ataków dziennie mogłoby przebić się przez zabezpieczenia. Adam Segal, ekspert w zakresie bezpieczeństwa w Sieci, uważa jednak, że liczby są trochę przesadzone. Zwraca uwagę na fakt, że większość ruchu pochodzi z wszelkiego rodzaju botnetów, które „cały czas przeszukują Internet w poszukiwaniu słabych punktów.”

Na szczęście (no ja nie wiem czy „na szczęście” – przyp. tłum) nie znany jest żaden malware, który potrafiłby przejąć kontrolę nad silosem atomowym i wywołać kolejną wojnę światową. Dodatkowo silosy odcięte są od Internetu i połączone jedynie wewnętrzną siecią dedykowaną. Nie zmienia to faktu, że jeśli ktoś włamałby się do systemu i ukraść dane. Tak jak w przypadku włamania do Oak Ridge National Laboratory w kwietniu zeszłego roku, kiedy to hackerom udało się ukraść kilka MB ściśle tajnych informacji.

Zagrożenie atakiem typu Stuxnet istnieje. „Stuxnet pokazał, że nawet wydzielenie wewnętrznej sieci nie jest idealnym rozwiązaniem. Nawet w zabezpieczonych sieciach ludzie przenoszą dane na pen drive’ach, przesiadając się pomiędzy komputerami. W ten sposób można znaleźć lukę” – kontynuuje Segal

NNSA została powołana do życia w 2000 roku w odpowiedzi na skandal szpiegowski, w którego efekcie tajne informacje dotyczące amerykańskich programów atomowych dostały się w ręce Chińczyków. Agencja, która jest wydziałem Departamentu Energetyki, odpowiedzialna jest za transport i zabezpieczenie materiałów rozszczepialnych na terenie USA. Dysponuje ona budżetem 9 miliardów dolarów jednak ma nadzieję na dodatkowe 25 milionów na zabezpieczenie systemów informatycznych.

[Wikipedia, US News via The Verge - Image: The AP]

Od tłumacza:
To by tłumaczyło nagłe żalenie się na codzienną ilość pracy. Dodatkowo mam wrażenie, że Rosjanie nie mają takich problemów – założę się, że po prostu ich rdzewiejące systemy kontroli rakiet balistycznych nie są podłączone w żaden sposób do Sieci.


podobne treści