news

Amerykańskie sądy pozwoliły władzom śledzić obywateli za pomocą GPS

Odpowiedzialny za stan Kalifornia i osiem innych Dziewiąty Sąd Apelacyjny orzekł, że instytucje podległe rządowi mają prawo
zakładać w samochodach Amerykanów nadajniki GPS. Bez nakazu
przeszukania.

Tak można interpretować wyrok sądu, który oddalił pozew Juana Pineda-Moreno. Funkcjonariusze DEA, agencji rządowej odpowiedzialnej za walkę z narkotykami, przyczepili do Jeepa mężczyzny nadajnik GPS. Samochód był zaparkowany przed domem właściciela, a funkcjonariusze nie poinformowali Pineda-Moreno o zainstalowaniu urządzenia. Nie posiadali też nakazu przeszukania jego domu.

Amerykańskie media pytają, czy nie narusza to czwartej poprawki do amerykańskiej konstytucji, która specyfikuje, w jakich okolicznościach może odbywać się przeszukanie obywatela. Nakłada ona wymóg, by naruszenie miru domowego odbywało się tylko w przypadkach, gdy zadecydować o tym sąd, który ma rozsądne powody, by przypuszczać, że to konieczne.

Dziewiąty Sąd Apelacyjny orzekł, że „Podjazd przed domem nie jest miejscem, w którym obywatelowi przysługuje prawo do prywatności. Obywatele nie mają powodu oczekiwać, że nie są tam śledzeni przez organa rządowe.”

Na orzeczenie mogą się powoływać jednostki instytucji rządowych, które działają na terenie dziewięciu stanów, w których obowiązuje jurysdykcja wyżej wymienionego sądu. [Matt Buchanan/giz, Time]


podobne treści


  • stachurka

    IMHO jest to właściwe, dajmy na to iż ten „ktoś” jest śledzony w „tradycyjny” sposób czy wtedy jest potrzebny nakaz lub istnieje konieczność poinformowania go o tym? Nie, więc w jakim celu ta burza w szklance wody?
    Ponadto jeśli nie mam nic do ukrycia to co mi przeszkadza że jakaś tam agenda rządowa będzie wiedziała że byłem dziś na basenie, na zakupach i zatankowałem na stacji?