news

Alicja w krainie czarów – 3D bez 3D

Widzieliście najnowszą „Alicję w krainie czarów”? Wybieracie się na pokaz 3D? Przeczytajcie naszą recenzję, może zmienicie zdanie i pójdziecie na zwykłą wersję.

Uwaga, w treści mogą znajdować się szczegóły dotyczące fabuły

Film jest zrobiony dobrze, ale nie pod względem trójwymiarowości. Jest wszechobecna i rozpraszająca praktycznie przez cały film. Jest zaprzeczeniem tego, co widzieliśmy w „Avatarze”. 
Uwaga, kamera, akcja!

3D nie było chyba dość fortunna koncepcją, ponieważ film nie wydaje się pomyślany do nakręcenia w takim trybie. W zwykłym wymiarze kina, kamera Burtona ukazuje wszystkie detale, jak trzeba, z odpowiednią głębią, ostrością, kolorami.

Jedna z pierwszych scen – Skazeusz czyli Walet Kier goni wraz ze swoimi karcianymi żołnierzami Alicję po lesie. Burton bawi się ujęciami, umiejętnie buduje dramaturgię. W 2D wszystko ma sens i ogląda się to w napięciu. W 3D dodatkowe efekty utrudniają oglądanie i iluzja trójwymiarowości zostaje zastąpiona przez zastanawianiem się, na czym w pierwszej kolejności skupić wzrok. 

Oglądając napisy końcowe możemy zachwycać się cudownymi roślinkami i krzyczeć co chwila „wow” na widok kolejnego napisu chowającego się za jakimś wymyślnym grzybem. 3D podczas takiej statycznej sceny jest OK, a podczas trwania filmu męczy. Skąd ta rozbieżność? Podczas wyświetlania napisów, kamera nie zmienia ostrości, wzrok nie musi męczyć się, przeskakując z miejsca na miejsce.  

Warto obejrzeć „Alicję…”. Bezsprzecznie. Ale to, czy warto to zrobić w 3D, pozostawiam waszej decyzji. 


podobne treści


  • Krzysztof Kowalski

    Ja się wybieram, jestem Ciekawy czy będzie lepsza od Avatara :>