newsWiadomość główna

ACTA 2 przyjęte

Dziś w Parlamencie Europejskim odbyła się debata oraz głosowanie nad ostatecznym kształtem dyrektywy o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym zwaną też czasem „ACTA 2”. I ostatecznie Internet przegrał z korporacjami medialnymi.

Internet ma to do siebie, że każdy może w nim konkurować z każdym. Oczywiście, niektórzy gracze, z racji posiadania dużych ilości pieniędzy, mają pewne przewagi nad innymi, ale, co do zasady, każdy może wystartować ze swoim pomysłem i konkurować z największymi. A właściwie mógł, ponieważ przegłosowana dziś dyrektywa o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym sprawi, że europejscy innowatorzy będą mieli znacznie utrudnione zadanie.

Spytacie dlaczego? Do tej pory to sprawca naruszenia prawa autorskiego był odpowiedzialny za swoje działania. Nowa dyrektywa zakłada jednak, że to administrator strony internetowej będzie odpowiedzialny za naruszenia praw autorskich dokonane przez swoich użytkowników. Ta „drobna” zmiana będzie miała w praktyce ogromne konsekwencje, ponieważ administracja serwisów będzie musiała albo sprawdzać wszystkie treści umieszczane przez użytkowników ręcznie (nierealne), albo opracować automatyczne filtry poszukujące materiałów chronionych prawem autorskim (drogie, nieskuteczne i wprowadzające elementy cenzury prewencyjnej) albo zrezygnować z możliwości umieszczania przez użytkowników własnych treści (co w wielu przypadkach oznacza śmierć całej idei danego serwisu).

Drugim krytykowanym rozwiązaniem wprowadzanym przez dyrektywę jest tak zwany „podatek od linków”, czyli rozszerzenie katalogu pokrewnych praw autorskich o dodatkowe uprawnienia dla wydawców. W rezultacie agregatory treści, takie jak na przykład Google News, będą musiały zdobywać licencje na udostępniane w nich materiały. Jeśli jednak ktoś uważa, że przykładowe Google zapłaci dzięki temu „uczciwą cenę za ciężką pracę wydawców” jest naiwny – próba wprowadzenia takiego samego rozwiązania w Niemczech skończyła się tym, że Google usunęło z Google News treści dużych koncernów medialnych, które przybiegły szybko udzielić Mountain View darmowej licencji, bo nagle spadł im ruch na stronach. Na takie preferencyjne traktowanie nie mogą jednak liczyć mali i początkujący gracze.

Jak nietrudno zauważyć, obie te zmiany faworyzują dużych graczy i utrudniają konkurowanie z nimi. Co ciekawe, dzisiejszy Frankfurter Allgemeine Zeitung twierdzi, że przynajmniej to drugie rozwiązanie to projekt wydawnictwa Axel Springer, które od dekady lobbuje w sprawie przegłosowania tych przepisów i jest zaangażowane w proces legislacyjny. No ale oczywiście wszystko dla „dla dobra okradanych w Internecie artystów”.

Tuż przed głosowaniem wyszły na jaw także inne wątki, na przykład to, że Francja obiecała Niemcom ustępstwa w sprawie Nord Stream 2 w zamian za poparcie dyrektywy w obecnym kształcie. Tymczasem dziś Parlament Europejski nie chciał się nawet pochylić nad kwestią głosowania nad poprawkami.

W rezultacie dyrektywa, która pod płaszczykiem ochrony praw autorskich ogranicza nam możliwości działania w Internecie, wprowadza elementy cenzury i betonuje rynek medialny została przegłosowana stosunkiem głosów 348 do 274. Później ci sami ludzie, którzy głosowali „za”, będą biadolić, że w całej Europie, zwłaszcza wśród młodych ludzi, rośnie liczba „eurosceptyków”.

Teraz poszczególne państwa będą musiały wdrożyć ją do własnego ustawodawstwa. Jedynym pocieszeniem w tym zakresie jest to, że porozumienia w sprawie dyrektywy wypracowanego przez Radę Europejską nie zaakceptowała Polska, Holandia, Włochy, Finlandia i Luksemburg.

Ilustracja: Flickr/jepoirrier

podobne treści