news

666 MHz: Wszyscy jesteśmy piratami

Polska to piękny kraj. Budujemy autostrady zatrudniając do tego strajkujących Chińczyków, wykonujemy zabójcze schody prowadzące na stadiony, a nowy odcinek metra oddamy zaraz po Euro. Nawet murawa zamiast rosnąć, to schnie nam na wiór. Jednak w tym chaosie jest pewna logika. Na przykład, zgodnie z prawem, możemy legalnie obracać używanymi grami i żadne, nawet najdziwniejsze zapisy w EULA nam tego nie zabronią. Dowodzą tego m.in. prężnie rozwijający się serwis Gametrade oraz nieśmiały handel „używkami” w sieci Empik. Niestety, ta sielanka już niedługo się skończy za sprawą niepohamowanej chciwości wydawców.

Electronic Arts już od jakiegoś czasu przekonuje klientów do swojego nowego pomysłu pod nazwą Online Pass. W pudełkach z grami konsolowymi znajduje się kod, którego wprowadzenie i przypisanie do osobistego konta umożliwia dostęp do innowacyjnej usługi pod nazwą multiplayer! Prawda, że proste? Niepotrzebna jest nawet reklama, bo wydawca nie daje odbiorcy żadnej innej opcji. Jeśli zakupiłem „używkę” a jej poprzedni właściciel skorzystał z dołączonego do niej Online Passu to nic złego się nie stało, za kilka euro mogę kupić sobie kolejny. Nic dziwnego, że pozostali wydawcy szybko zwietrzyli w tym dobry interes. Ostatnie dni przyniosły nam informacje o tym, że zarówno Sony jak i Ubisoft mają zamiar już niedługo wprowadzić analogiczne ograniczenia w swoich produkcjach.

Oczywiście, dodatkowy kod lub ewentualny wydatek nie są bezpodstawne. Znów wspomnę EA, które jasno i klarownie wytłumaczyło graczom, że po premierze danego tytułu wydaje się pieniądze na infrastrukturę sieciową oraz łatki. Dlatego właśnie pojawił się Online Pass – firma chce nam zagwarantować produkt działający i podkreślę to jeszcze raz, abyście dobrze zapamiętali, umożliwiający grę ze znajomymi (tzw. tryb wieloosobowy). Podobnie rozumuje Ubisoft. Jego Uplay Passport to niesamowite doświadczenie funkcji społecznościowych… Cóż, ciężko uwierzyć w te wierutne bzdury. Szczególnie, jeśli spojrzy się na wyniki GameStopu – w 2008 roku sprzedaż „używek” stanowiła 42% zysków całej sieci! Problem w tym, że EA, Sony ani Ubisoft nie otrzymały z tego tytułu nawet złamanego centa.

Wielu sceptyków, którzy „kupują tylko nowe gry bo używane są dla biedaków” powie, że nie ma nad czym płakać. Przecież DRM oraz bonusowe DLC już od dawna uprzykrzają życie użytkownikom. Ja zauważam jednak kilka subtelnych różnic. Wszelkie zabezpieczenia są dodawane ze względu na świętą krucjatę przeciwko piratom, która jakby nie było, jest właściwa. Z kolei dodatki (nawet te bezczelnie wycięte z gotowego produktu) są motywatorem – jeśli ktoś nie chce zaczynać zabawy ze srebrną zbroją dla konia, może sobie je sobie spokojnie darować. Online Pass, PSN Pass oraz Uplay Passport to nowoczesna metoda na stałe ograniczenie dostępu do części funkcjonalności, za które płaci się kupując grę. Wydawcy nie szukają nawet dobrej wymówki, tylko bezpardonowo uderzają w legalny rynek wtórny próbując maksymalizować swoje zyski. Sieciowe przepustki są prostym sposobem na ciągłe pobieranie tej samej, uiszczonej wcześniej opłaty – moim zdaniem coś tu nie gra. 

Z nowych zmian w polityce wielkich wydawców płynie prosty wniosek – wszyscy jesteśmy dla nich piratami. Na jaw wychodzi hipokryzja polowań na nielegalnych dystrybutorów i akcji w stylu „Nie przerabiam – nie kradnę”. Gigantów nie obchodzą przepisy prawa ani zwyczajna uczciwość, wszystko skupia się na pieniądzu. Po co robić świetną grę, którą każdy chciałby zatrzymać – lepiej uderzyć (kolejny raz) w legalnych użytkowników i ustanowić nowy haracz! Niech będzie, konsumenci i tak się na to (kolejny raz) zgodzą… [obrazek: geek.com]

PS. Złośliwe 666 MHz pojawia się cyklicznie, raz w tygodniu, w sobotę. Jeśli macie w głowach jakieś tematy, pomysły lub sugestie – piszcie na mojego maila: [email protected].

podobne treści

  • a

    powiem to tak

    jesli produkt (gry) bedzie zauwazalnie dlurzej wspierana (patches) to ja jestem ‚za’ wprowadzeniem takich dodatkowych oplat

    oczywiscie z drugiej strony – producent powinien powiedziec ze sprzedaje „niedorobiony” produkt (ze tak powiem 1.0)

    a w sumie to uj wie – kliknac na torrent i bez kombinowania w jakies plyty DVD itp. DRM i wogole gierka sie instaluje bez wychodzenia z domu

  • przeokrutny

    lepiej kurwa nic nie mów, boś idiota straszny

  • misiek998

    W jakich czasach ja kurde żyję :/

  • email5

    Wydawcy gier muszą pokryć w jakiś sposób straty spowodowane rynkiem wtórnym.

    Odsprzedawanie gier i programów to tak na prawdę ukryte piractwo, którego należy się pozbyć.

    Przykładowo: idąc do kina oglądasz film i możesz nagrać po to aby znajomi też zobaczyli?

    Jedna osoba płaci za grę/program/film i ma prawo oglądać ile chce i grać ile chce. Każde wypożyczenie/odsprzedanie to nic innego jak piractwo. Przepisy prawne muszą się w tym kierunku zmienić jak najszybciej.

  • da

    „Każde wypożyczenie/odsprzedanie to nic innego jak piractwo.”

    1. pożyczam znajomemu samochód, bo jedzie po marchewkę na bazar – łamię prawo, bo producent nic z tego nie ma?

    2. kupiłem samochód w salonie, po 2 latach go sprzedaję – łamię prawo, bo producent nic z tego nie ma?

    ktoś tu ma nierówno…

  • drstorm

    @email5 – dokładnie. Podobnie należy ukrócić w końcu piractwo samochodowe, sprzętu rtv i agd czy podzespołów komputerowych. Jedna osoba płaci za samochód i ma prawo jeździć ile chce. Każde wypożyczenie, czy co gorsza odsprzedanie samochodu to nic innego jak okradanie przemysłu samochodowego.

  • leonzdzialek

    Mylicie pojęcia i tyle… ale rachunek jest BARDZO, k. prosty, nie podoba ci sie polityka firmy to: NIE KUPUJ ICH PRODUKTÓW!

  • leonzdzialek

    drstorm: zrozum w końcu jedno: samochód i każdy inny sprzęt jest obiektem FIZYCZNYM… gra NIE JEST obiektem fizycznym… podobnie jak bilet do kina.

    Kupując grę kupujesz LICENCJĘ na jej używanie plus do tego NOŚNIK. Niśnika nie wolno Ci sprzedawać… proste? Proste… nie możesz też oddać licencji… a skoro złodzieje tego nie przestrzegały to firmy muszą się przed tym bronić. I robią to dla nas… dla prawdziwych graczy.

  • drstorm

    leonzdziałek: zrozum jedno: samochód, gra, książka, płyta z muzyką to towar, podobnie jak bilet do kina. I z licencją jest tak samo. Bilet po jednokrotnym wykorzystaniu będzie mało użyteczny, ale samochód, książka, muzyka czy gra będą jak najbardziej wartościowe.

    Kupując grę kupuję licencję którą to licencję zgodnie z polskim i międzynarodowym prawem mogę później odsprzedać. Podobnie jak i nośnik. Proste? Proste. Przeproś zatem wszystkich uczciwych ludzi którzy korzystają z nadanych im praw. Dla prawdziwych graczy? A może raczej dla głupców dających się oszukać?

  • snajper16ps

    To tak samo jak z filmami DVD. Jeśli kupisz, to pożyczenie, sprzedanie też powinniśmy nazwać piractwem? W rozumowaniu niektórych tutaj tak powinno być….
    Kiedyś było łatwiej, miałeś płytę to szacun, nie miałeś płyty pirat. Nikt nie patrzył czy gra z obiegu wtórnego

  • Klimont

    Po prostu gry na rynku wtórnym stanieją, bo nie będą kompletne (brak pewnych funkcji). Reszta pozostanie bez zmian.

  • leonzdzialek

    Klimont: no to też prawda – tyle, że te ćwoki tego nie rozumieją :)

  • mateusz_w

    Jestem jak najbardziej za handlem używkami ale wkurza mnie to że piszecie o legalności tylko z punktu widzenia użytkownika gier. Niestety to co ONI wprowadzają też jest po prostu legalne. I nie ma co się podniecać bo zrobilibyście to samo na ich miejscu.

  • drstorm

    klimont: Albo po prostu rynek wtórny znacznie się skurczy, bo bądźmy realistami jeśli i tak nie będzie można grać online to po co ją w ogóle kupować jeśli można zdobyć za darmo? A mniejszy rynek wtórny oznacza mniej pieniędzy na gry dla hardkorowców z których wielu grę przechodzi i sprzedaje.

  • iforget911
  • sebastianp

    @leonzdzialek
    Jeśli twierdzisz że koncerny robią to dla nas graczy to albo:
    – masz nierówno pod sufitem
    – pracujesz w/lub dla koncernu
    Dla dostawców treści liczy się tylko jedno: KASA. W swej pazerności jednak zapominają że najważniejszy powinien być klient i prędzej czy później(raczej później) to klient im ten rachunek wystawi. Na razie część ludzi ściąga z netu, a część kupuje. Im częściej kupujący po zakupie będzie się czuł wydymany tym częściej przed zakupem tak na wszelki wypadek ściągnie sobie grę z neta i zobaczy czy warto(tam już się niedoróbek nie da ukryć jak w demie). A to już tylko krok do zrezygnowania z płacenia…

  • plumbum

    Przerażające jest nie to co robią koncerny. Przerażające jest to, że dzieciaki, które się na to godzą, mają kompletnie wyprane mózgi, podobnie jak obecny tu miłośnik Nowego Wspaniałego Świata.
    Gódź się kolego na to, co dyktują Ci koncerny. Jutro wejdą Ci do domu… …powiedzą co masz jeść,

  • plumbum

    …kogo kochać, z kim się spotykać i jak wychowywać dzieci. Powiedzą Ci kiedy walić konia i kiedy umierać.
    Jezu, jakie to przykre. Straszne czasy, straszne, straszne czasy.

  • plumbum

    Przepraszam, że 3 raz, ale chciałem jeszcze podziękować. Dzięki Kamilu. Ważny jest każdy głos rozsądku w zalewie pismackiego bełkotu na temat tego zagadnienia – choćby bełkotu z Polygamii. Twoje i nasze szczęście, że na razie nie pracujesz w koncernie.

  • email5

    Możecie się zlościć i wściekać. Jeśli dana firma sobie nie życzy aby ktokolwiek odsprzedawał ich produkt, to należy to uszanować, gdyż potwierdza się licencję w której to jest zawarte.

    Nie podobają Ci się zasady? Nikt nie zmusza Ciebie do kupowania. To jest wolny kraj.

    Jeśli kupując samochód miałbyś także podpisać zobowiązanie, że nie wypożyczysz ani nie odsprzedasz samochodu, to także powinieneś to uszanować.

    Jeśli złamiesz zasady, to jednocześnie łamiesz prawo. Jesteś zwykłym złodziejem/oszustem i takich powinno się surowo karać.

    Prosta zasada – nie chcesz, nie kupuj. Sam sobie napisz program, zrób samochód. Na podstawie własnych planów nie podpatrzonych u konkurencji.
    Jat Ci się uda, to zobaczymy, czy będziesz taki zadowolony jak ktoś Ci to ukradnie.

  • snajper16ps

    @email5 Ty wiesz chociaż co ty piszesz ? Nigdzie nie jest napisane że nie możesz odsprzedać TWOJEJ własności czyli takowej gry. Tego nie mogą tobie zabronić wydawcy, dlatego wymyślili coś co ma na celu zniechęcić kupno używek. Choć sam nie gram w gry, a jak już to kupuje nowe to ten ruch nie jest za dobry. Tylko zwiększy fale piractwa bo po co kupować używkę bez multi, skoro można pograć na piracie? A tutaj rzucacie argumenty „Nie podoba się, to nie kupuj” i jaki to ma sens? Skoro płace to chce bezproblemowo dostać to czego chce, a nie jakieś ograniczenia. Za niektóre gry naprawdę drogo się płaci, a po przyniesieniu pudełka do domu. Okazuje się że cały dzień spędzasz na instalacji bo durne zabezpieczenia są a następny dzień szukasz łatek do naprawienia błędów jakie producent przeoczył. Teraz jeszcze dowala takie ograniczenie i klient ucieka na stronę z torrentami.

  • sebastianp

    @email5
    Napisałeś że to wolny kraj i jeśli nie podobają mi/nam się zasady to nie musimy kupować, tylko zapomniałeś dodać że dostawcy treści mają monopol na produkty które sprzedają. Jeśli ktoś wymaga szacunku dla siebie i swojej pracy to powinien także szanować klienta który tę pracę będzie odbierał. Nie może być tak że monopolista sam dyktuje zasady odbierając kolejne prawa klientowi. Gdzie ten wolny kraj ? Gdzie ta wolność ?

  • drstorm

    Możesz się złościć i wściekać ale to _PRAWO_ decyduje o tym co firma może sobie życzyć a czego nie. Jeśli dana firma nie życzy sobie odsprzedaży ich produktu to mam pełne prawo mieć to w głębokim poważaniu bo zapisy licencji niezgodne z prawem są nieważne. Nie podobają się producentom zasady? Nikt im nie każe sprzedawać produktów w kraju w którym obowiązują. Jeśli kupując samochód musiałbym podpisać zobowiązanie że go nie odsprzedam ani nie wypożyczę to po prostu pójdę z czymś takim do sądu bo w Polsce mam prawo w pełni dysponować swoją własnością. Dlatego też jedynymi którzy łamią prawo takimi zapisami są producenci i to oni są zwykłymi złodziejami i powinno się ich za to surowo ukarać.
    Ale oczywiście, zastosuję się do zasady nie chcesz – nie kupuj. Przecież są torrenty.

  • sebastianp

    @drstorm
    Do sądu sobie możesz pójść jeśli stać cię na to by powalczyć, jeśli cię nie stać/lub jesteś na to za słaby to twoich interesów bronią instytucję państwowe. Np. jeśli ktoś ci ukradnie 1000 zł to go będziesz ścigał ale jeśli ten ktoś ukradnie 2000 osobą 50 gr to niewielu ludzi będzie dochodzić swojej własności i tu wchodzą instytucje państwowe(a przynajmniej powinny bo z praktyką bywa różnie). Dostawcy treści zachowują się jak monopoliści dlatego że mogą i wiedzą że urzędy nie znają się/boją/mają to gdzieś/wolą nie zauważać. Problem piractwa/postępowania koncernów(bo do tego większość się odnosi) jest bardziej złożony i na pewno nie jest to prosta czarno-biała sytuacja. Im więcej na ten temat konstruktywnej dyskusji bez trollowania czy krokodylich łez koncernów tym lepiej. Może wreszcie ktoś zwróci uwagę na to że niektóre uregulowania i mechanizmy dotyczące ochrony praw autorskich mają katastrofalny wpływ na rozwój kultury. Taka ciekawostka: Jakoś nie słychać by wielce szanowane instytucje jakimi są biblioteki publicznie działały nielegalnie(rozpowszechniają w końcu treści objęte ochroną prawa autorskiego). Ciekawe zresztą ile wspaniałych dzieł kultury/nauki nie powstało by gdyby ktoś kiedyś w imię napchania własnej kabzy zabronił im działania.