news

666 MHz: Upadek śpiewających telefonów

W dzisiejszym 666 MHz powrócę do tematu telefonów komórkowych. Kurz po awanturze z Nokią oraz Windows Phone już dawno osiadł, więc możemy spokojnie zastanowić się nad tym, co przyczyniło się do klęski tak szanowanej marki. Pewnie was zaskoczę, ale wszystkiemu winne są śpiewające telefony!

Dawniej na rynku przenośnych słuchawek sytuacja była banalnie prosta. Większość udziałów miały modele, które w dzisiejszych czasach z ironią nazwalibyśmy dumbfonami. Dzwoniły, miały kilka melodyjek do wyboru, odbierały smsy i przechowywały kilka numerów w pamięci. Do szczęścia nie potrzeba było niczego więcej – no może oprócz dobrej baterii oraz solidnie wykonanej obudowy. Mikroskopijną mniejszość stanowiły natomiast telefony dla ambitnych ludzi biznesu. Klockowate monstra takie jak Nokia Communicator, które oferowały modemy i szereg innych zupełnie niepotrzebnych funkcji. Później popularne stały się też palmtopy wyposażone w moduł GSM, zwane najpierw palmfonami a następnie smartfonami. Świat był prosty, a równowaga została zachowana.

Wraz z pojawieniem się MMS-ów nastąpiło coś, co nazywam pierwszą rewolucją komórkową. W kilka chwil okazało się, że w telefonie niezbędny jest tak dziwny gadżet, jak aparat fotograficzny. Pierwsze z nich miały śmieszne rozdzielczości i wykonywały zdjęcia o żenującej jakości, ale ku mojemu zdziwieniu – stały się popularne. Szczególnie przyczyniły się do tego dwie słuchawki Sony Ericssona: K750 oraz K800 – pierwsze komórki z funkcjonalnym aparatem oraz ponadczasowym designem. Dumbfony zyskały kolejną, niezwykle ważną funkcję, dzięki czemu stały się nieodłącznym elementem każdej imprezy oraz standardowym bywalcem porażających finezją, słodkich zdjęć w lustrze. Natomiast smartfony dalej leżały w swojej niszy, ciesząc się kolejnymi wersjami tragicznemu w obsłudze Windows Mobile.

Później zapanował zastój. Dość powiedzieć, że wspomniane modele SE były ostatnimi wartymi polecenia z serii CyberShot. Producenci dumfonów, tych tańszych i droższych, utknęli w martwym punkcie. Nokia próbowała zrobić telefon, który potrafiłbym zrobić ładne zdjęcia, Sony kombinowała nad jeszcze lepszymi matrycami i obiektywami, a Motorola skupiła się nad słuchawkami o przedziwnych kształtach. Wtedy nastąpiła druga rewolucja komórkowa, która na fali popularności muzyki MP3, nakazała producentom wypuszczanie na rynek tzw. śpiewających telefonów. Wszelkie Walkmany oraz X-press Music wyglądały jak bożonarodzeniowe choinki, bo konieczność rozbudowania prostej komórki o tak „wymyślne” funkcje sprawiła, że przy projektowaniu ich obudów oraz menu szybko zapomniano, czym jest ergonomia. Nawet początkujący miłośnicy gadżetów muszą pamiętać reklamy naszych operatorów, którzy prześcigali się w chwaleniu niewygodnych, uniwersalnych urządzeń do wszystkiego i niczego jednocześnie. Co stało się ze smartfonami? Cóż, dalej siedziały sobie cichutko, a ich użytkownicy piali z zachwytu testując pierwsze nakładki w stylu SPB Mobile Shell, które w końcu sprawiały, że dało się te urządzenia obsługiwać bez zgrzytania zębami.

Tak byłoby do dziś, gdyby nie pewna firma z jabłuszkiem w logo. Ktoś wpadł na genialny pomysł. Zamiast męczyć się w rozbudowywanie „klasycznej komórki”, postanowiono smartfona połączyć z prostym interfejsem iPoda. Dodano jeszcze chwytliwy design oraz setki tanich aplikacji, których instalacja nie sprawiała kłopotów nawet szympansowi i tak rozpoczęła się nowa era. Gdy iOS oraz Android zdobywały rynek, producenci „wypasionych”, pamiętających czasy czarno białych wyświetlaczy, dumbfonów, tacy jak Nokia oraz SE, umierali cichutko i w samotności. Nowa technologia trafiła do mas, które nie musiały już wertować setek stron, aby dowiedzieć się, jak skonfigurować Windowsa Mobile. Nowoczesne, dotykowe i efektowne słuchawki nie dość, że śpiewały – one miały wszystko i to bez posmaku starego, odgrzewanego kotleta.

Ten odcinek 666 MHz pozbawiony będzie zgryźliwej i odkrywczej puenty, zacytuję natomiast Michała, który przy okazji śmierci MeeGo trafnie napisał: „Śpieszmy się kochać niewypały technologiczne, tak szybko odchodzą”. Mam nadzieję, że już nigdy nie będziemy zmuszeni do oglądania kolejnych generacji urządzeń rozwijających te same, bezsensowne pomysły. Niestety, obserwując obecnie kształtujący się rynek tanich „dotykalskich” i ponownie „wszystkomających” telefonów, mam słuszne obawy, że historia znów zatoczy (błędne) koło. Mogę tylko życzyć sobie i wam, aby innowacja brała górę nad rutyną – szczególnie w świecie urządzeń przenośnych.

PS. Złośliwe 666 MHz pojawia się cyklicznie, raz w tygodniu, w sobotę. Jeśli macie w głowach jakieś tematy, pomysły lub sugestie – piszcie na mojego maila: [email protected].


podobne treści


  • kamilbubela

    „Dodano jeszcze chwytliwy design oraz setki tanich aplikacji, których instalacja nie sprawiała kłopotów nawet szympansowi i tak rozpoczęła się nowa era.”

    a nie było tak że iPhone wystartował w 2007, a AppStore 2008? (pomińmy „installera”)

  • miki2u

    krypto reklama ipoda; kolejny sponsorowany artykuł o ipodzie

  • Anonim

    Było, pierwsze „jailbreaki” i-fona dodawały właśnie możliwość instlacji aplikacji.

    ps śpiewajacy telefon? czemu nie, przynajmniej będę wiedział że to mój a nie kogoś obok jak to przy „defautowych” dzwonkach bywało. Dotykowy? Co to to nie, klawiatura ma być. Aparat też mi zbędny. smaprthon jako taki zresztą też (za mały wyświetlacz żeby się do netu nadawał).

  • Anonim

    Było, pierwsze „jailbreaki” i-fona dodawały właśnie możliwość instlacji aplikacji.

    ps śpiewajacy telefon? czemu nie, przynajmniej będę wiedział że to mój a nie kogoś obok jak to przy „defautowych” dzwonkach bywało. Dotykowy? Co to to nie, klawiatura ma być. Aparat też mi zbędny. smaprthon jako taki zresztą też (za mały wyświetlacz żeby się do netu nadawał).

  • Anonim

    Ładny artykuł. Nokia nadal śpi z ręką w nocniku… śnią o siusianiu przez okna billa.

  • Kamil .qam Przybysz

    @ miki2u
    To przeczytaj sobie inne artykuły z cyklu 666 MHz i na własną rękę oceń, jak bardzo „lubię” firmę Apple… :D

  • maxx

    @miki2u
    Udowodnij, że kochane Cupertino nie miało żadnego wpływu na zmianę funkcjonalności komórek. Ledwie dwa zdania o czymkolwiek z jabcem w logo na jakieś sto, może wreszcie napiszecie, że to tak naprawdę kryptoreklama Motoroli czy SE, o wiele więcej razy jest mowa właśnie o nich… Paranoja.

    Sam pamiętam czasy pierwszych kolorowych wyświetlaczy… Te wszystkie Sagemy my-x2 z ledwie trzema grami, ale za to w kolorze. A potem ktoś wjechał na rynek z tonami innowacji, w końcu każdy potrzebuje mieć trzepaczkę do jajek zawsze przy sobie. Od tego czasu ciężko znaleźć coś, co ma zaledwie Javę, odtwarzacz muzyki i tanią podróbkę aparatu. Gdzie te stare Ericssony…
    Artykuł prawie jak zwykle świetny. Prosto i na temat.

  • mmmnow

    Nigdy nie wypowiadałem się krytycznie na temat żadnego artykułu ale dzisiaj muszę, porażony wartością merytoryczną niniejszego. To co piszesz Autorze jest stekiem bzdur. Nawet w wielkim uproszczeniu, ewolucja telefonów nie przebiegała w ten sposób. Mógłbym tu teraz zacząć przytaczać argumenty ale żeby to miało sens, ten artykuł musiałby coś sobą reprezentować. Ja wiem, że to nie jest antyweb ale nawet jak na gizmodo ten artykuł jest dnem.

  • kamilbubela

    @sig
    „Było, pierwsze „jailbreaki” i-fona dodawały właśnie możliwość instlacji aplikacji.”

    „(pomińmy „installera”)”

    naprawde nie dużo posiadaczy iPhonów miało wtedy JB, w installerze było aplikacji tyle co kot napłakał, o ich jakości nie wspominając… (wiem bo pamiętam)

  • maxx

    @mmmnow
    I przy okazji zapomniałeś p podstawowej zasadzie konstruktywnej krytyki – argumentach. Bez nich komentarz to esencja spamu.

  • piotrek.gross

    Eh… no w sumie racja z tym artykułem. Co ja bym dał, żeby moja stara dobra nokia mogła działać z SSH… wtedy żaden smartfon nie byłby mi potrzebny.

  • Levon Yemenjyan

    Nooo ja myślę ze następny krok w telefonii komórkowej będzie krokiem wstecz. Coraz więcej ludzi, i ja wśród nich, idą w kierunku połączenia Dumbphone+tablet, Telefon jest prosty, dzwoni, pisze ew. robi jakieś fotki i co najważniejsze nie musi być ładowny co 3 godziny, a tablet to taki elektroniczny notes, który zastąpi netbooki, który jest uruchamiany tylko w razie konieczności, w związku z czym też nie musi być co chwilę ładowany.

  • pisul1976

    BZDURA BZDURA BZDURA i falszowanie historii 666.Apple „pozyczyl” pomysl z motoroli E680 i multimedialnej A1000 To byly pierwsze prawdziwe smartfony.Posiadaly kilka lat przed iphonem a dokladnie w 2000 roku dzialajace grywalne emulatory prawie wszystkich konsol,mp3 playery czy odtwarzacze video,no i na A1000 dzialaly przegladarki internetowe czy nawet nawigacja tom tom .Mozna bylo wgrywac kilkaset utworow.I byly to telefony z pelni dotykowym ekranem i z podobnymi nawet ikonami.Tak na dobra sprawe jak czytalem archiwalne testy tych smartfonow jestem pewien ze apple nie bylo pierwsze.

    http://www.youtube.com/watch?v=kv4sAt10AAU

    http://www.youtube.com/watch?v=vvx85QNjzd0

  • Anonim

    re Levon Yemenjyan Tablet netbooka nie zastąpi, ze względu brak fizycznej klawiatury. A już na pewno nie sprawdzi się w roli notatnika (żadnej innej zresztą też.)

  • miki2u

    @maxx, takie firmy jak np te z logiem jabluszka ktore maja kasy z rynkow zachodnich chcialy by powtorzyc swoj sukces i na rynkach wschodnich. Problem w tym ze tu klient jest bardziej wybredny. Dla mnie ten artykul jest kiepski, dlatego odrazu pomyslalem ze pisany byl na zamowienie. Dziwie sie ze w ogole komus ponizej sie podobal.

    PS. Innowacyjnosc Aple? Ze maja swoj system? Kazdy inny telefon w tej polce cenowej (np HTC) ma o wiele lepsze komponenty. To nie innowacyjnosc to marketing.

  • Anonim

    re miki2u Nie tyle marketing co „magiczny dotyk Jobsa”Bez tego pana firma już raz była w zasadzie na krawędzi bankructwa, i jeśli go zabraknie „na stałe” padnie. Zwyczajnie nie ma nikogo zdolnego go zastąpić. Natomiast zgodzę się że firma nie jest innowacyjna, wszystko albo kupuje (właśnie w ten sposób powstał np itunes) albo kopiuje z już dostępnych na rynku produktów

  • howanski

    Zaraz, jak to” śmierci MeeGo”? A co z nokią N950? Używam Androida i go wręcz uwielbiam, ale ten system wygląda obiecująco i chciałbym się na niego „przesiąść” w przyszłym roku ;]

  • hugh

    @mmmnow to jak było Twoim zdaniem? Może artykuł jest bez sensu i nic nie wnosi, ale prawdą jest że kiedy Steve prezentował iPhona, nokia dla tego samego targetu proponowała telefony „muzyczne” które wyróżniały się właściwie tylko obecnością minijacka. Ponadto starszy K750i miał głośniczek, odtwarzał mp3 i robił dużo lepsze zdjęcia niż te nowości od nokii. Nieśmiało oferowali też parę smartphonów, ale raczej dla sentymentalnych klientów biznesowych którzy bali się blackberry, htc i innych wtedy mniej znanych marek. Jak wspomniano w artykule, dzięki apple smartphony trafiły do mas i mowa właśnie o ewolucji telefonów dla tego segmentu. Nokia była liderem, to ona powinna ciągnąć rynek za pysk wprowadzając nowe rozwiązania, ale nie dali rady, ktoś musiał ich wyręczyć. Stąd też kult iphona który z dnia na dzień stał się symbolem nowej ery.

  • Lipowitz

    miki2u, ale to właśnie apple pchnął smartphony na masowy rynek, inne firmy nie potrafiły tego sprzedać, zwłaszcza nokia która w tym okresie dla głównych odbiorców proponowała właśnie telefony „muzyczne” których jedyną zaletą było gniazdo minijack. Smartphony też ale dla klientów biznesowych których jest 100…1000 razy mniej. I o tym właśnie jest ten artykuł. „śpiewające telefony” były ostatnimi przedstawicielami dumbfonów przed rozpoczęciem ery smartphonów.
    Sama idea urządzenia do komunikacji z dotykowym ekranem jest starsza niż palmtopy z modułem gsm, więc wiadomo że apple tego nie wymyślił.

  • CrazyGirl

    @sig: tablet się nie sprawdzi bo nie ma klawiatury? c’mon! zobacz że coraz więcej sprzedawanych smartphonów posiada klawiaturkę, użytkownikom jej brakowało, ale to nie znaczy że idea dużego dotykowego ekranu jest zła
    tak samo w tablecie, jeżeli tylko odbierasz treści, czytasz artykuły, oglądasz filmy, nie potrzebujesz klawiatury.
    Zaledwie 1% użytkowników internetu Tworzy jego treść (wklepując te durne komentarze), reszta tylko konsumuje i właśnie do nich kierowany jest tablet.
    Oczywiście do pracy nadal wymagany jest laptop, a do bardziej wymagającej pracy klasyczna stacja robocza.
    W tej chwili jesteśmy na etapie mnożenia różnych konfiguracji rozmiaru ekranu, rodzaju klawiatury, mocy procesora, ciężaru baterii, z czasem z tej zupy technologicznej wykrystalizują się liderzy, wtedy będzie można im nadawać nazwy laptop-netbook-tablet-smartphone, obecnie jednak granica jest coraz płynniejsza więc nie można powiedzieć że któreś z tych urządzeń wyprze inne, bo w gruncie rzeczy wszystko to jedno i to samo a każdy kupuje to czego potrzebuje, niestety mało klientów wie czego chcą i to tworzy pole do popisu dla marketingowców, przykro to mówić ale to im, a nie inżynierom, zawdzięczamy postęp w tej dziedzinie
    kończę bo słońce świeci mi w monitor i już nie widzę co piszę

  • Anonim

    Co do popularności smparphone-ów, to ciekawe czy są jakieś badania dotyczące tego ilu użytkowników faktycznie korzysta z tego „wszystkiego” a ilu kupiło bo za zeta w promocji i teraz się wk…ia że codziennie trzeba ładować a oni przecież tylko dzwonią i smsują.

    Zaś jeśli chodzi o tablety to internetowe video najpopularniejszego z nich czyli i-szpana, ze względu na brak flasha. Testowa wersja youtube w html5 oraz dedykowana aplikacja do niego to za mało, jest dużo więcej sieciowych składnic multimediów wszelakich. A te wymagają flasha do zadziałania.

    ps sorki jeśli są jakieś błędy tutejsze okienko do dawania postów + post który się w nim nie mieści = nerwica. przydało by się jakieś przewijanie kółkiem mychy albo coś podobnego