news

666 MHz: Super 8

Drugi raz w historii 666 MHz postanowiłem poświęcić artykuł dla filmu. Abramsa i jego Super 8 kopnął ten zaszczyt tylko dlatego, że po wczorajszym seansie wyszedłem z kina całkowicie zmieszany oraz wstrząśnięty.

Takie sytuacje nie zdarzają się zbyt często. Jeśli sięgnę pamięcią wstecz, ostatnimi tytułami, które wywołały u mnie podobny szok były Aż poleje się krew oraz Death Proof. Mógłbym do tego zestawienia dorzucić Zemstę Sithów za scenę porodu, która zniszczyła cały film, ale to odmienny rodzaj wstrząsu. Super 8 jest zupełnie inny, niż zakładałem. Z tego względu – sprawia naprawdę duży zawód. Jednocześnie, w swojej odmienności jest tak świetny, że nie sposób tego filmu nie docenić, potem polubić a ostatecznie – pewnie pokochać.

Przyznam szczerze, że wcześniej nie wiedziałem o tej produkcji prawie nic. Widziałem tylko krótki zwiastun telewizyjny, który leciał pomiędzy reklamami McDonald’s oraz potraw instant gotowanych przez odurzone dzieci z ADHD. Na wycieczkę do kina zdecydowałem się po przeczytaniu wymownego komiksu Roberta Sienickiego. Po seansie mogę stwierdzić z całą pewnością – ten pasek mówi o Super 8 dosłownie wszystko. Porównanie z E.T. oraz Spotkaniami trzeciego stopnia jest w pełni uzasadnione.

Trafiamy na amerykańską prowincję a stare bryki, muzyka oraz fryzury z epoki podkreślają odległy klimat lat 70. W tej rzeczywistości odnajduje się grupka dzieciaków chcących nakręcić film o zombie na konkurs. Głównym bohaterem obrazu jest młody Joe, który niedawno stracił matkę. Jak zwykle w takiej sytuacji, wątek utraty ukochanej osoby pogłębiony jest o jego dość trudne, a w zasadzie, lakoniczne relacje z ojcem. Resztę fabuły wypełniają jego wyprawy z przyjaciółmi oraz kiełkująca przy okazji, szczenięca miłość. Żołnierze, drobne zjawiska paranormalne oraz większe lub mniejsze niedociągnięcia w scenariuszu stanowią jedynie tło.

Trzeba to powiedzieć wprost – Super 8 to familijny film sci-fi. Jest to pierwsze i najboleśniejsze zaskoczenie. W przeciwieństwie do innych produkcji Abramsa, w tym obrazie nie chodzi o efekty specjalne oraz sceny, które swoją „epicką epickością” wgniotą widza w fotel. Owszem, pojawia się nakręcona z rozmachem sekwencja katastrofy kolejowej, ale to jedyny wodotrysk w całym filmie. Tutaj nawet zielony ludek nie dostał dużej roli – nie spodziewajcie się, że nagle zacznie dzwonić do domu. Dodam jednak, że reżyser sprawnie robi sobie z tego żarty, co chwilę wtrącając tekst o „widowiskości”.

Całą, rozwijającą się bardzo leniwie fabułę poznajemy z perspektywy wspomnianych małolatów. Zapewniam was jednak, że nie jest to historia rodem z wytwórni Disney’a – brak tutaj przerysowanego bohaterstwa, zbędnej infantylności, życiowych przemyśleń oraz morału, który uderzy widza w potylicę niczym dres ze sztachetą. Super 8 jest prosty i dzięki temu wydaje się strasznie realistyczny. Nie twierdzę, że to kino ambitne, ale mogę powiedzieć, że czegoś takiego brakowało mi od dawna. Z ulgą stwierdzam, że kameralny i „dziecinny” film sci-fi będący hołdem dla obrazów sprzed 40 lat też może być wciągający. Co więcej, potrafi wstrząsnąć mną na tyle, że będę o nim myślał na długo po sensie, bez potrzeby wyrzucania z pamięci dwóch rapujących Transformersów.

Przed napisaniem tego tekstu zmierzwiła mnie wypowiedź pewnej filmwebowej miłośniczki kina, która wytykając błędy filmu zastanawiała się, skąd wziął się jego tytuł. Dlatego właśnie sentymentalne Super 8 polecam osobom, które znają tę nazwę i przed potokiem „letnich” filmów „o niczym” chciałyby odświeżyć swoje spojrzenie na stare, dobrze opowiedziane kino sci-fi.

PS. Złośliwe 666 MHz pojawia się cyklicznie, raz w tygodniu, w sobotę. Jeśli macie w głowach jakieś tematy, pomysły lub sugestie – piszcie na mojego maila: [email protected].

podobne treści

  • necronical

    ”nie sposób tego filmu (NIE) docenić”
    – chyba o to autorowi chodziło.

    ”film sci-fi będący hołdem dla obrazów sprzed 40 lat”
    – jestem niemal pewien, że chodziło o filmy z lat 80 czyli sprzed 30 lat…

  • Kamil .qam Przybysz

    @necronical
    Dzięki za uwagi! Chodziło o filmy z lat 70 – teoretycznie sprzed 40-30, ale o liczby nie będę się spierał.

  • mop

    Super 8 to film gdzie odbiorcą jest średnio inteligentny gimnazjalista , moim zdaniem niema sensu co kolwiek pisać na ten temat strata czasu i pieniędzy dno nędza opakowane wielkimi nazwiskami , myślę że ten film niepowstał w hołdzie raczej jest próbą powtórzenia sukcesu komercyjnego filmow z lat 80 tyle że nie to pokolenie i nie tędy droga , kiepski film nie polecam… a Kamil please jak już masz ochotę na pisanie o filmach to weź chłopie coś ambitniejszego bo wychodzi na to ze gizmodo czytają dzieci z gimnazjum.

  • blackybleki

    Jezooo. Bylem . Koszmar. ET po 30 latach. Nudne, glupie, bezmyslne,

  • Levon Yemenjyan

    Ja się na tym filmie strasznie zawiodłem, ale to tylko dla tego że się spodziewałem czegoś całkiem innego. Jest to solidnie zrobiony familijny film, na który się wybiera z całą rodziną, na wypad z kumplami w T-shirtach ze „Space invaders” się nie nadaje. :)

    P.S. scenariusz jest ponadprzeciętnie przewidywalny.
    P.P.S. no i jakby ktoś się interesował Super 8 to nazwa standardu taśm filmowych a nie tajna rządowa organizacja superbohaterów.

  • sportsbts

    – PROFESSIONAL TENNIS TIPS

    – TENNIS MATCHES DOWNLOAD IN HD FREE

    – FOTOS ONLY FOR MEN

    http://betting-sports-winner.blogspot.com/

  • tytusek

    „…oraz potraw instant gotowanych przez odurzone dzieci z ADHD.”

    To miał być śmieszny żart? Dziękuję wychodzę.