grynews

666 MHz: Rzeczywistość (nie)rozszerzana

Rok temu zostaliśmy zasypani tzw. akcesoriami ruchowymi. Świecące różdżki oraz kontroler „bez kontrolera” miały być tym, co tchnie nowe życie w odrobinę skostniałe podejście do gier oraz sterowania nimi. Dzisiaj już wiem, że oba te gadżety są do…

W teorii, Move i Kinect dobrze odgrywają swoje role. Potrafią zmęczyć, dobrze zabawić, a czasem, zaskoczyć czymś nietypowym. Niestety, oba te urządzenia, pomimo różnych zastosowań, są w praktyce ograniczone do wykrywania gestów, ruchów wykonywanych przed kamerą. Potwierdzają to wyprani z kreatywności deweloperzy, którzy co chwilę dostarczają nam kolejne strzelanki na PlayStation oraz gry taneczno-fitnessowe dla Xboksa. Wiem, że na rynku jest kilka perełek, a w przyszłości będzie ich coraz więcej, ale jak dla mnie – kontrolery ruchowe są już nudne.

Dlatego niesamowicie zainteresował mnie post, który jakiś czas temu pojawił się na Gizmodo. Michał postanowił przybliżyć nam Skylanders Spyro’s Adventure – grę, która wykorzystuje prawdziwe figurki, zamieniane przy pomocy „magicznego” portalu, na postaci w świecie wirtualnym. Każdy, kto ma łeb na karku, szybko zauważy, że to idealny sposób na wyciąganie kasy z rodziców, jednak powiedzcie szczerze – nie chcielibyście mieć takich zabawek w dzieciństwie? Brak tutaj machania rękami, brak rozbudowanej interakcji. Jest za to bardzo ciekawy i nietypowy pomysł na połączenie świata rzeczywistego z tym wirtualnym.

Podobne rozwiązania sprawiły, że zauroczyłem się w Nintendo 3DS. Konsola, która kosztuje zbyt dużo i ma jeszcze za mało ciekawych gier, zdobyła moje serce prostą pre-instalowaną aplikacją pt. Augmented Reality Games. Kładziemy kartę na stole, kamera skanuje ją w kilka sekund i już po chwili wyrasta z niej złowrogi smok. Gameplay jest banalny, grafika przeciętna, ale pomimo faktu, że jest to tylko mini-gra, dostarcza więcej zabawy, niż większość pudełkowych tytułów na tę konsolkę. Problemem jest wspomniana wcześniej cena tego sprzętu, ale na tę chorobę można łatwo znaleźć lekarstwo.

Prawie każdy z nas ma już smartfona lub tablet. O ile nie jest to urządzenie przedpotopowe, pamiętające „złote czasy” mobilnych okienek, powinno posiadać dwie kamerki. Jaki jest więc problem z wykorzystaniem ich w grach? Pewien puszysty gitarzysta pokazuje, że ograniczeniem jest jedynie wyobraźnia. Trzymanie wirtualnego wiosła nie jest tak wygodne, jak zabawa z plastikami dołączanymi do Guitar Hero, ale sądząc po filmiku – daje równie dużo frajdy. Jak łatwo jest połączyć ideę Skylanders z ekranem iPada udowadniają panowie z Disneya. Kładziemy plastikowe Autko na ekranie i możemy szusować po wirtualnych drogach. Niby nic ciekawego, ale gdyby taka aplikacja obsługiwała również popularne Matchboksy (za pomocą przystawki) – sam bym się nią zainteresował.

Kontrolery ruchowe, często mniej wygodne od klasycznych padów, nie są przyszłością gier. Nowoczesna interakcja ze światem wirtualnym powinna być wspomagana przez rzeczywistość rozszerzoną i to taką dla mas, szarych obywateli bez złotych monet w portfelu. Ten pomysł stara się wykorzystać Nintendo, które w WiiU proponuje pad z wbudowanym ekranem. Po co jednak inwestować krocie w nowy sprzęt, jeśli za symboliczną złotówkę można dziś dostać przyzwoity, dotykalski telefon? Czy napisanie uniwersalnego oprogramowania na iOS-a oraz Androida, które będzie np. poprzez Bluetooth lub Wi-Fi komunikowało się z pecetem, X360, lub PS3 jest aż tak trudne? Nie jestem specjalistą, ale strzelam, że nie.

Bardzo łatwo jest wyobrazić sobie zastosowania aplikacji o hipotetycznej nazwie PlayStation Move Mobile. Cała sztuczka polega na tym, żeby tradycyjnego pada nie eliminować zupełnie. Ekran naszego smartfona może być drobnym, ale jakże pomocnym dodatkiem, np. wyświetlając ekwipunek, podpowiedzi albo kilka przycisków funkcyjnych. Obsługa dotyku oraz akcelerometr i żyroskopy idealnie nadają się do rozwiązywania mini-gier. Kamera może posłużyć do zeskanowania naszego pokoju i przeniesienia go do wirtualnej rzeczywistości, lub całkowicie zastąpić drogie dodatki w stylu EyeToya. Telefon ma też tę wielką zaletę, że łatwo go zabrać z domu. Dlaczego więc nie wyeksportować swojej postaci z gry RPG i wziąć jej na spacer? Na podstawie GPS-u i map moglibyśmy w ten sposób zbierać dodatkowe przedmioty lub punkty doświadczenia. Już widzę, jak komandor Shepard dostaje kolejny model statku, bo odwiedził ze mną „Centrum Handlowe Targówek”.

Sceptycy powiedzą, że to udać się nie może, bo Sega już przerobiła ten pomysł z Dreamcastem. Zgadzam się z tym w pełni. Podobnie może być z WiiU, oraz wszelkimi grami wykorzystującymi rzeczywistość rozszerzoną, które ograniczają się do jednej, zamkniętej platformy, lub paru oklepanych rozwiązań. Słowem kluczowym jest w tym wypadku „uniwersalność”. Uwierzcie mi, jeśli będę mógł połączyć mojego Androida z każdą konsolą, twórcy gier sami będą się starali, aby na ekranie mojego telefony wyświetlały się chociażby statystyki. Jest to mniej pracochłonne i zobowiązujące, niż programowanie mechaniki pod dedykowany sprzęt w stylu Kinecta lub Move. Jednocześnie, istnieje duża szansa, że w sposób znaczący pogłębi doświadczenia związane z rozgrywką. Szczególnie, jeśli wezmą się za to kreatywni deweloperzy.

Barierą dla tej wizji są oczywiście pieniądze. Nie ma nic lepszego, niż zarabianie na ekskluzywnych akcesoriach, kontrolerach oraz grach specjalnie dla nich tworzonych. Mam jednak wrażenie, że ta bańka już niedługo pęknie. Nasze kieszenie oraz mieszkania są wypchane zbędnymi gadżetami, różnego rodzaju odtwarzaczami, plastikowymi wagami oraz gitarami, kamerami i innymi cudami na kiju, które okazały się hitami jednego sezonu. Niechęć korporacji może przełamać tylko i wyłącznie sprzeciw konsumentów, zmęczonych drogim i przesyconym rynkiem elektroniki oraz wirtualnej rozrywki. [gazeta, obrazek: marshalltayler123]

PS. Złośliwe 666 MHz pojawia się cyklicznie, raz w tygodniu, w sobotę. Jeśli macie w głowach jakieś tematy, pomysły lub sugestie – piszcie na mojego maila: [email protected].


podobne treści


  • Anonim

    Kamil… hmm. Nie patrz na zachód :) Popatrz na przekreatywny wschód :)

    Tam najpierw fun , potem kasa z niego .. na zachodzie odwrotnie, tylko z tym ‚fun’ już gorzej.

    Tu masz linka z .. 2008 roku
    http://www.youtube.com/watch?v=UF5hcbFtzIc

    Miłego oglądania.

  • krzysztof.irc

    ” wsiąć ” …ekhmm
    Kamil popraw to bo ciut nie ładnie wygląda