news

666 MHz: Kinect dalej oszukuje

Gdy jakiś czas temu żartobliwie stwierdziłem, że Kinect oszukuje, posypały się na mnie gromy a komentatorzy chcieli wyłupić mi oczy. Niestety, nic nie poradzę na to, że rozbawił mnie pomysłowy „fan” Kinect Joy Ride – gry, która przechodzi się sama. Teraz, po kilku dniach zabawy z nowym kontrolerem Microsoftu, mogę spokojnie potwierdzić: to oszustwo! 

Od samego początku, gdy tylko ujawniono projekt Natal, byłem do niego bardzo sceptycznie nastawiony. Sądziłem, że nie może działać tak precyzyjnie i szybko, aby dało się przyzwoicie pograć. Myliłem się. Kinect to rewolucyjna zabawka, która spełnia wszystkie obietnice jej twórców. Mało tego, potrafi jeszcze więcej – możliwość grania własnym ciałem to tylko wierzchołek góry lodowej. Wielu entuzjastów udowodniło, że nowy kontroler to świetny sposób na to, aby zmarnować kilka dni i sprawić, że będzie można za jego pomocą obsługiwać Windowsa. Nie zdziwię się, jak za kilka miesięcy ktoś pokaże mi żywego psa, którym będzie sterował za pomocą Kinecta. 

#!#photo2#!#

Dlaczego więc dalej upieram się przy tym, że nowy kontroler oszukuje? Wśród gier startowych, które pojawiły się w sklepach wraz z Kinectem, znajduje się jedna, specyficzna pozycja – mówiąc kolokwialnie: prawdziwy wrzód na tyłku. Jest nim Kinect Joy Ride, z którym rozprawiłem się we wspomnianym wcześniej poście. Przy okazji dowiedziałem się z komentarzy, że jestem półgłówkiem a cała sytuacja to efekt niechlujstwa producenta gry. Cóż, ciężko się z tym nie zgodzić, ale akurat ta sprawa ma dla mnie drugie dno, które postaram się ujawnić. 

Jednym z głównych argumentów osób, które zgorszyły się moją wiadomością, było stwierdzenie, że jest to gra dla dzieci. Parafrazując popularną ostatnio reklamę – proste zręcznościówki tak mają. Każdy wie, że absurdalnie szalejąca fizyka to zupełna norma, a nasze małe pociechy uwielbiają jak ich wirtualny samochodzik sam skręca. Przypadkowo, akurat w takich momentach, w których przez drobne opóźnienia Kinecta, kierowca mógłby wylecieć z zakrętu lub uderzyć w przeszkodę. Dziecko przecież nie powinno się stresować tego typu błahostkami. Rynek dość już ma „marnych” gier takich jak Mario Kart, które w całej swej sympatyczności i przystępności oferują dodatkowo coś niedorzecznego – prawdziwe wyzwanie… To jest złe dla naszych dzieci! 

#!#photo3#!#

Wiem, że to wina programistów, ale dlaczego Microsoft dopuścił do tak karygodnego zbezczeszczenia swojej technologii? Gdybym miał wejść w skórę przeciętnego klienta, który lubi samochodówki i z tego powodu udał się do sklepu po kontroler oraz grę, zapewne byłbym zawiedziony. W takim wypadku prawdziwe jest spostrzeżenie, że Kinect oszukuje. W końcu jest to bardzo droga zabawka, którą Microsoftu reklamuje jako całkowicie nową platformę i zupełną rewolucję w świecie domowej rozrywki. Gdy przy okazji pojawia się produkt gropodobny, jakim niewątpliwie jest Kinect Joy Ride, można mieć wątpliwości co do jakość nie tylko gry, ale i całego sprzętu. Czy samochody z Burnouta, które były wykorzystane w pierwszych pokazach Natala, też same skręcały? Jeśli tak, to zapewne dlatego, że jest to gra dla nastolatków wychowanych na Szybkich i wściekłych – im pełna kontrola nie jest przecież potrzebna, ważne żeby były półnagie kobiety i tandetne naklejki na karoseriach. W takie tłumaczenia można się bawić długo, ale szybko traci to sens.  

Całe szczęście, to jedna z niewielu wpadek popełnionych przy premierze Kinecta, urządzenia które gdy się tego chce – naprawdę działa. Jeśli macie ochotę na więcej informacji o kontrolerze bez kontrolera, to wypatrujcie na horyzoncie naszego nowego programu wideo, w którym policzyłem się z tym rewolucyjnym sprzętem i swoją mniej zachwycającą kondycją. Premiera już niedługo!

PS. Złośliwe 666 MHz pojawia się cyklicznie, raz w tygodniu, w sobotę. Jeśli macie w głowach jakieś tematy, pomysły lub sugestie – piszcie na mojego maila: [email protected].

#!#ankieta#!#


podobne treści


  • dawid.dubanosow

    „Wielu entuzjastów udowodniło, że nowy kontroler to świetny sposób na to, aby zmarnować kilka dni i sprawić, że będzie można za jego pomocą obsługiwać Windowsa. ” Kinect pod winde było ostatni, najszybciej shakowali go pod mackiem, potem ubuntu/linux. I nie wiem po co to pisze :P

  • b2011385

    Ja widzę żę Pan Redaktor albo bardzo nie lubi Microsoftu, albo jest zagorzałym miłośnikiem PS3 – bo jakoś inaczej nie potrafię wytłumaczyć wiecznego gadania że „kinect oszukuje” podczas kiedy jest to nie tyle bzdura co raczej kłamstwo. Oszukują producenci jednej gry i dopóki Pan Redaktor nie udowodni że to wina sprzętu a nie programistów gry to prosił bym o powstrzymanie się od takich tytułów. Sytuacja wygląda bowiem tak, jak gdyby w przypadku pojawienia się podobnej gry na PC nazwać oszustami producentów klawiatury czy myszki.

  • lestat230

    A ja poniekąd widzę sens tego artykułu chodzi tu przecież o rewolucje w sterowaniu grami wiec co by było gdyby okazało się ze to lipa i ma niedopracowane urządzenie tak wiec trzeba sobie pomagać nagiąć troszkę reguły i pomóc nowemu wynalazkowi zrobić wrażenie. Gdyby chodziło tu o zwykłe klawiatury i myszki Gdyby chodziło tu o zwykłe klawiatury i myszki nie było by potrzeby „oszukiwać” a tak trzeba troszkę pomóc urządzeniu. Ostatnio na PS3 wyszła fajna gierka która też nie potrzebuje kontrolera do grania tylko kamerkę nazywa się kung fu live zobacz sobie na youtube i kamerka nie kosztuje 600 zł jak zabawka microszitu tylko około 100 zeta i udowadnia że też potrafi.

  • Pingback: 666 MHz – (prawie) pełne archiwum publikacji – Najgorzej o grach