news

3-D to jedna wielka podpucha

Po sukcesie „Avatara” czeka nas zalew mniej lub bardziej kiczowatych
trójwymiarowych starć tytanów i innych bajek. Filmowcy są najwyraźniej
przekonani, że nawet jelenie na rykowisku opchną, jeśli będą w trzech
wymiarach. Amerykański krytyk filmowy chce wszystkich sprowadzić na
ziemię.

Roger Ebert z „Newsweeka” podaje listę dowodów, że 3D to tylko sztuczka Hollywood, by nas namówić na chodzenie do kina na gnioty. Oto jego argumenty:

1. 3D to marnowanie jednego (trzeciego) wymiaru.
2. Technologia wcale nie pogłębia doświadczeń widza.
3. Odwraca uwagę od filmu.
4. Prowadzi do nudności i bólów głowy.
5. Jest lekko rozmazana – zauważyliście?
6. Musimy kupić nowe telewizory.
7. Bilety do kina są droższe.
8. Wyobrażacie sobie poważny film obyczajowy w 3D?
9. Hollywood zawsze szukał ratunku w technologii, gdy był w tarapatach.

Czuję się teraz naprawdę oszukana. Tylu z nas dało się nabrać! [Jesus Diaz/giz, Newsweek]


podobne treści


  • 1

    byłem na avatarze i podobał mi isę nie czulem nudności nie twierdzę że 3d powinno być w każdyum filmie ale jeśli jakieś konkretne filmy ogląamy tylko dla efektów specjalnych czy wykreowanych światów (avatar) to 3d się przydaje

  • serwis

    Avatara nie widziałem, widziałem Alicję w Krainie Czarów, Starcie Tytanów i jakieś kiedyś tam inne 3D bajki…
    Zgadzam się z autorem… męczenie buły te filmy.
    Żadne nowe doświadczenia, odwraca uwagę, rozmazane (zwłaszcza bliżej krawędzi ekranu), drogie i niewygodne (na co dzień nosze okulary, a na 3D dwie sztuki… nos wymięka), w Tytanach ogólnie efekt 3D deformował postacie, jakbym głowy ludzi przez obiektyw szerokokątny oglądał (no może przesadzam, ale głębia mi się nie zgadzała)
    Wczoraj za to Iron Man w dobrym 2D… mmm… niepowalająco, ale zacnie.

  • Dawid Krysiak

    Widziałem Christmass Carol i zakochałem się w 3D, potem oczywiście Avatar, ostatnio Toy Story 3… Technologia jest fajna, ale filmu nie uratuje, jeśli sam z siebie nie jest godny uwagi. Dlatego nie wiem czy chciałbym obejrzeć np. coś od Zanussiego w 3D, czy nawet Woody Allena… BTW: wbrew pozorom lepiej 3d wygląda w kinach które dopiero adaptują tę technologię (multikino) niż w kinach które od lat puszczają filmy 3d – np. katowickie cinemacity – nie wiem czy to kwestia konstrukcji okularów, czy ich zużycia, ale w cinemacity trochę dostawałem nudności o których wspomina się w artykule. w multikinie na christmass carol problemów nie było